środa, 30 maja 2012

POLSKIE GLASTONBURY W ZASIĘGU KILKUGODZINNEJ PODRÓŻY POCIĄGIEM


  Już za pasem okres letnich festiwali. To  dosłownie ostatnie tygodnie, w których Line-up’y największych muzycznych imprez starego kontynentu zostaną  uzupełnione brakującymi wykonawcami. Teraz już tylko pozostaje dokonać szczegółowego porównania interesujących eventów celem wybrania najatrakcyjniejszego i  zacząć szykować się na prawdziwie pierwszoligową ucztę muzyczną.  Szczerze cieszyć  może fakt,  iż chcąc posłuchać gwiazd z zachodu nie musimy jechać na zachód. Na naszych rodzimych festiwalach podczas tegorocznych wakacji wystąpi większość czołowych wykonawców cenionych na całym świecie. New  Order, Coldplay, The Killers, Placebo czy Franz Ferdinand to zaledwie bardzo niewielki odsetek headlinerów goszczących w wakacje 2012 w naszym kraju.
  Jeszcze nie zdążą opaść sportowe emocje wywołane rozgrywkami EURO  2012 a już będzie można przybywać do Trójmiasta na gdyński Opener.  W tym roku na lotnisku Babie Doły zagoszczą takie gwiazdy jak: wspomniane wyżej New  Order i  Franz Ferdinand a także Bloc Party, Bjork , M83 i wielu, wielu innych z światowej czołówki muzyki rozrywkowej.  Na  Openerze swoje koncerty zagra również bardzo silna reprezentacja naszego kraju. Mianowicie wystąpi Cool Kids Of Death promujące nowy album, doskonale prezentująca się na żywo Julia Marcell, czy też zachwycające ostatnimi czasy
Tres B,  które kilka miesięcy temu nagrało swój drugi album. 

  Niedługo później, bo dwudziestego lipca  rozpocznie się dwudniowe święto hałaśliwej muzyki  gitarowej. W tym roku organizatorzy festiwalu w Jarocinie zdecydowanie postawili na  ostre,  brudne rify gitar. Pomijając wykonawców takich jak Paula i Karol czy Snowman, Line-up tegorocznego festiwalu w Jarocinie stanowczo nawiązuje do starej tradycji wielkopolskiego festiwalu.
O czym świadczyć może obecność takich wykonawców jak KSU, KULT czy TZN XENNA. Z międzynarodowych gwiazd pojawi się Whitin Temptation, Biohazard czy Against Me! Wywołujące ostatnimi czasy olbrzymie kontrowersje za sprawą swojego wokalisty, który z decydował się zostać kobietą.
   Na początku sierpnia muzyczną stolicą Polski na trzy dni staną się Katowice gdzie trzeciego sierpnia wystartuje już szósta edycja Off Festivalu. W  tym roku pojawi się wiele zasłużonych nazwisk dla światowej muzyki, m.in. Thurson Moore i Kim Gordon, co ciekawe już nie pod wspólnym szyldem na jednej scenie. Niestety to nie Sonic Youth, jednak ich solowe poczynania  mogą naprawdę przypaść do gustu. Kolejnym wielkim, który przyjedzie do Katowic jest Iggy Pop z zespołem The Stooges. Nie  można przy okazji rozmowy o Off festiwalu nie wspomnieć o występie dziwacznie hałaśliwego Atari Teenage Riot, czy ostatnimi czasy święcących triumfy Metronomy.

  Ostatnim, w moim odczuciu godnym  uwagi festiwalem odbywającym się w Polsce jest krakowski Coke Live. Jak na razie Line-up imprezy zarysowuje się bardzo enigmatycznie a jednocześnie niezwykle zachęcająco. Bowiem podczas krakowskiego festiwalu swoje występy dadzą słynni The Killers i równie zasłużone Placebo,  będące moim największym faworytem letniego kalendarza gwiazd muzycznych w Polsce.

   Dość subiektywnie nakreśliłem ów kalendarz,  jednak nie jestem miłośnikiem trance’owej muzyki serwowanej przez kołobrzeski Sunrise, albo elektroniki typowej dla Selector festiwal. Podczas tegorocznych wakacji najbardziej ubolewam nad faktem, że The Cure nie zawita do Polski. Choć kto wie, może akurat Coke Live.
  Faktem jest, że w 2012 r. nie musimy wyjeżdżać z kraju by zobaczyć prawie wszystkich artystów grających na Glastonbury,  Roskilde czy  innym Hurricane. 
 
 


sobota, 10 marca 2012

stagnacja polskiego rynku alternatywnego nieśmiało przełamywana

   Najprawdopodobniej zima pofolgowała już na dobre. Coraz większymi krokami zbliża się okres letnich festiwali w Polsce i Europie. Ale póki co, mało kogo jeszcze to obchodzi. Mało kogo spośród zwykłych konsumentów muzyki. Bo dla artystów jest to okres wytężonej pracy, przedewszystkim tych młodych. Czas promocji materiału, wysyłania do organizatorów festiwali z nadzieją, że może się uda. 
   Dotychczas trafiłem na dwóch, moim zdaniem zdecydowanych pretendentów do tytułu objawienia roku czy czegoś w tym stylu. Tym samym do występu na którymś z czołowych letnich festiwali.
   Mam na myśli warszawski zespół How How oraz śląsko-dąbrowski projekt Fair Weather Friends. Ten drugi zrobił na mnie piorunujące wrażenie i wcale tego nie mówie ze względów lokalno-patriotycznych(Jesteśmy z tego samego miasta).

   Jak wspomniałem, Fair Weather Friends zachwycił mnie absolutnie, jednak by zachować chronologie poznawania skupię się najpierw na How How.
   Otóż, chłopcy z Warszawy wydali debiutancka płytę, która bardzo dobrze rokuje na dalszą działalność zespołu.  Zespół został dostrzeżony przez dziennikarzy Trójki specjalizujących się w tematyce alternatywnej. Byli już gośćmi audycji Agnieszki Szydłowskiej oraz Offensywy Piotra Stelmacha. Coprawda, nie prezentowali swojego materiału na żywo w Offensywie, ale na pewno i na  to przyjdzie czas w niedalekiej przyszłości.
   Ich muzyka  nasuwa na myśl kategoryczne szufladkowanie ich w obszarze twórczości skandynawskiej. Skandynawowie specjalizują się w tego typu graniu.
   Łagodny, kołysząco-usypiający wokal, delikatne partie gitar bez kszty przesteru i wszystko okraszone miłymi dla ucha samplami sprawia, że chce się słuchać tej muzyki. Jednak trzeba przyznać, że nie jest to muzyka, która może towarzyszyć myciu okien czy jeździe samochodem.
  Przekaz wymaga odpowiedniego nastawienia i wyczilowania.

   O ile How How nie polecałbym do auta, tak Fair Weather Friends było by doskonałym wyborem.
Syntezator żywcem wyciągnięty z Kraftwerka i New Order doskonale się komponuje z wrzaskliwą gitara. Do tego dochodzi naprawdę, nieprzeciętny wokal przypominający trochę Calleba Followilla z  Kings Of Leon.
   Całość daje dość przewidywalny efekt, ale nie ma w tym nic złego. Materiał jest na iście pierwszoligowym poziomie. Dlatego wróżę naprawdę duży sukces.

   Mam nadzieje, że  będę miał okazje trzymać kciuki za oba zespoły na festiwalowych scenach w wakacje.





  

wtorek, 6 marca 2012

50 Most Explosive Choruses

Zawsze refreny są kartą przetargową danego utworu(chyba, że myślimy o pogwizdywaniu z Peter Bjorn and Jones - young folks).Przywołując w pamięci jakiś utwór, prawie zawsze mamy na myśli jego fragment refrenowy. Przynajmniej ja tak mam.
  Redakcja brytyjskiego magazynu muzycznego NME zwróciła uwagę na strategiczność roli refrenu i powstało przytoczone przeze mnie zestawienie. Ów ranking zestawia listę 50 najbardziej wybuchowych refrenów wczechczasów. co kryje się pod hasłem wybuchowych ?
   Otóż najprościej mówiąc, chodzi o ich chwytliwość. Cytujac autorów - mowa tu o fragmencie utworu, który sprawia, że chcemy go śpiewać, płakać przy nim oraz tańczyć w rytm jego melodii.

    Zwróciłem uwagę jedynie na pozycję, które jakoś mnie zainteresowały, głównie pozytywnie ale nie tylko:

50. Bonkers - Dizzee Rascal Na szczęście miejsce zamykające stawkę - nieporozumieniem obecność tego wałka tutaj:

Właściwie to rewiduję pogląd - dobry numer. jednakowoż nijak potrafię wychwycić refren w tym utworze

46. Coldplay - In my place to refren, który w mojej ocenie zasługuje na znacznie wyższą pozycję - choć może to tylko sentyment z czasów gimnazjalnych.

42. - New Order - Bizzare Love - to oczywiście kwintesencja sekwencyjnego grania lat 80'. Choć chwytliwego refrenu zdecydowanie brak.

36. Arcade Fire - Wake up - tej konkretnej piosenki nie lubię. miałbym problem z zanuceniem refrenu z głowy, np. jadąc tramwajem, ale ładunek emocjonalny jakim dażę całą dyskografię kompensuje niedociągnięcia pojedynczego utworu.


 23. Nirvana - Smells like teen Spirit - bez względu na mój stosunek, refren zasługuje na uwagę:

20. Manic Street Preachers - a Desing for  live - po raz kolejny średni refren w nie najgorszym kawałku jednego z moich ulubionych zespołów:

13. The Smiths - there is a light that never goes out -  śpiewne melodie The Smiths sprawiają, że niejeden utwór powinien zając wysokie miejsce w rankingu na najlepszy refren.


6.  Muse - Plug in Babe - najbardziej widowiskowy utwór zespołu Blur. Nie mogłem nie uwzględnić jednego z najlepiej wykonywanych na żywo motywów wokalno-gitarowych wszechczasów.

1. Oasis - Don't look back in anger - własciwie to nie mogło być inaczej. tzn. mogło ale egzekwo. Jedyna pozycja, co do której jestem w pełni zgodny z redakcją NME.



    Kolejność zaproponowaną przez redakcję NME mogę jedynie w bardzo umiarkowanym stopniu zaakceptować. Faktycznie, jest tam wiele utworów, które są mi bardziej lub mniej bliskie i które wywarły silny wpływ na moją osobę.
   Pozycje przeze mnie pominięte to głównie Iron Maiden, Bon Jovi, David Bowie itd.
Chociaż ominałem też Kings of leon, The Killers i Stone Roses. Utwory, które naprawde lubie. jednak musiałem sobie wmówić, że ich refreny nie zasługują na wyróżnienie. Tak naprawdę nie chciało mi się zamieszczać ich teledysków.

niedziela, 4 marca 2012

SPÓŹNIONE PODSUMOWANIE DOBREGO 2011

   Zaczyna się dość zaawansowany marzec - po zimie już ani śladu ale wciąż w pamięci pozostaje bardzo świeży widok minionego 2011r.
   dlatego na muzycznym blogu warto byloby zaprezentować jakieś muzyczne podsumowanie:

1.Red Box - Hurricane
2.Pustki – Lugola
3. Foo fighters – walk
4.Gotye Kimbra – somebody that i used to know
5.Kasabian – days are forgoten
6. Cuba De Zoo – Grób
7. Edyta Bartosiewicz – Witaj w moim świecie
8. Myslovitz- ukryte
9. The Drums – Money
10. Coldplay every teardrop is a waterfall
11. Zbigniew Zamachowski – kobiety jak te kwiaty
12. Kings Of Leon – Pyro
13. Adele – Someone like you
14.Muzyka konca lata – dokad
15.Kings Of Leon – Radioactive
16. Luxtorpeda – Autystyczny
17.Adele – rumour has it
18. Zaz – La fee
19. Band Of horses Dilly
20. Notowska-Nomada
21. Skunk Anasie – god loves only you
22. Beirut - Santa Fe
23.Afrokolektyw – wiążąc sobie krawat

czwartek, 1 marca 2012

Cool Kids Of Death bez Wandachowicza

   Internet to naprawdę okno na świat - wszedłem przez nie by nie tylko posłuchać, ale też obejrzeć koncert zespołu Cool Kids Of Death w studiu im. Agnieszki Osieckiej.
Koncert miał miejsce 24 lutego 2012. Odbył się w ramach trójkowej akcji „Offensywa DeLuxe”. Poza CKOD wystąpili także L-Stadt i Niechęć.
   Nie przepadam szczególnie za muzyką dwóch ostatnich, dlatego darowałem sobie odsłuchiwania ich występów.

   Ckod zaprezentowało repertuar pochodzący z najnowszej płyty „Ewakuacji plan”.
Interesujący jest fakt, że utwory zostały bardzo wiernie zagrane w stosunku do wersji płytowych. Minimalnym niedociągnięciem estetycznym były delikatne fałsze wokalne Ostrowskiego co na żywo obok sceny na pewno nie było słyszalne.
   Ale przecież najważniejszy jest feeling, czego nie można odmówić kulkidsom.
Występ pokazał, że estetyka zespołu ciągle ewoluuje, co nie oznacza, ze przestali hałasować na rzecz wirtuozeryjnych melodii. Po prostu ich hałas osiągnął kolejny etap wrażliwości.
   Wyraźnie słychać, że zespół kontynuuje drogę obraną podczas wydawania poprzedniej płyty – bardzo dobrze korespondująca gitara z elektroniką. Co już stało się wręcz wyrobioną marką zespołu z Łodzi.
   Zdecydowanie na plus oceniam roszadę, jaka nastąpiła w składzie. Mianowicie rezygnacja z drugiej gitary. Która jedynie piętrzyła przesadnie hałas.

   Przypuszczam, że żadna z osób słuchających występu w tradycyjnej formie radiowej nie wychwyciła w dźwiękach, absencji basisty Kuby Wandachowicza. Gdybym nie widział też bym nie wiedział. Jednak basiści mają to do siebie, że sama ich obecność nadaje wartości występom. Czym było by New Order bez Petera Hooka albo The Cure bez Simona Gallupa ?

wtorek, 28 lutego 2012

Mysłowice nadal polskim Manchesterem ?

MYSŁOWICE NADAL POLSKIM MANCHESTEREM ?

   Kiedy zapadła decyzja o przeniesieniu rdzennie mysłowickiego Off Festiwalu do Katowic, sytuacja ta dla wielu oznaczała kres mysłowickiej hegemonii w świecie niezależnego, gitarowego grania. Wtedy wydawało się, że miasto straciło swoją szansę bycia kulturalno-rozrywkową kolebką Śląska.
  
   Jednak na horyzoncie pojawia się nowa nadzieja dla miasta. Szansa na wypełnienie luki, która powstała w miejsce Off festiwalu. Szansa w postaci AlterFestu, który odbędzie się między 1 a 10 marcem. Impreza z założenia ma być kameralnym świętem fanów kultury off-owej w ramach, której odbędą się liczne koncerty alternatywnych zespołów z obszaru Śląska i Zagłębia. Mankamentem przedsięwzięcia jest rozproszenie występów wykonawców w czasie i przestrzeni, bo niestety nie udało się organizatorom skonsolidować imprezy z powodu braku zgody ze strony urzędu miasta.
   Oto line-up koncertów odbywających się w ramach alterfestu:

Czwartek 01.03.2011, Pub Wiking, Wstęp: 2x rzut kostką (ile wyrzucisz, tyle płacisz)
18.30 - ARRM
... 20.00 - The Cuts

Piątek 02.03.2011, Pub Kalosz, Wstęp: 10 zł (w cenie piwo, lub napój Blow)
19.00 - Mariusz Goli
20.30 - Don’t be a Poor Person

Sobota 03.03.2011, Pub Wiking, Wstęp: rzut kostką (ile wyrzucisz, tyle płacisz)
18.00 - The October Leaves
20.00 - Kurczat

Czwartek 08.03.2011, Pub Wiking, Wstęp: rzut kostką (ile wyrzucisz tyle płacisz)
19.00 - Substytut
20.30 - Pan Stian Band

Piątek 09.03.2011, Pub Kalosz, Wstęp: 10 zł (w cenie piwo, lub napój Blow)
19.00 - Maciej Ramisz
20.30 - Dr. Zoydbergh

Sobota 10.03.2011, Mysłowicki Ośrodek Kultury, Wstęp: 15zł
18.30 - 100% Rabbit
20.00 – Muchy

   Jak już wyżej wspomniałem, bolączką tego eventu będzie fakt rozdrobnienia poszczególnych aktów tej akcji co może zniechęcić do przyjazdu na imprezę osoby spoza Mysłowic. Jednak prawdziwych zapaleńców, nawet to na pewno nie odstraszy.
   Generalnie wykonawcy, którzy zaprezentują się w Mysłowicach to najwyżej druga liga polskiego grania gitarowego, ale część z nich ma już na swoim koncie występy przed szerszą, ogólnopolską publicznością. Tak oto October Leaves wystąpił na Heineken Opener festiwal w 2009 r. Zespół The Cuts zagra na jednym z największych festiwali muzyki gotyckiej w środkowo-wschodniej części Europy – Castle Party w lipcu. Prawdziwym kuriozum będzie akustyczny spektakl Mariusza Goli - dworcowego artysty występującego w przejściach podziemnych Katowickiego dworca PKP. Muzyk ten swoim wirtuozeryjnym stylem grania przykuwa uwagę niejednego przechodnia, dlatego wydarzeniem godnym uwagi będzie jego estradowy wystep. Oczywiście bezapelacyjnym gwoździem programu będzie koncert zespołu Muchy. Ich koncerty zawsze przyciągają tłumnie publiczność do Mysłowic lub do jakiegokolwiek innego miejsca, w którym występują.
   Elementem uzupełniającym wydarzenie będą projekcje filmów, które będą się odbywać w Mysłowickim Centrum Kultury w dniach: od niedzieli 4.03 do środy 7.03.

   Jeżeli ktoś spodziewał się większych nazw artystów z obszaru polskiego indie-rockowego mainstreamu to musi na razie obejść się smakiem. Główny organizator, Łukasz Prajer jeszcze nie cieszy się takim zaufaniem mysłowickich włodarzy jakim cieszył się organizujący Off Festiwal Artur Rojek dlatego też budżet przeznaczony na to wydarzenie był mocno ograniczony, jednak miejmy nadzieję, że koncerty zakończą się powodzeniem i z sukcesem będą kontynuowane kolejne edycje AlterFestu.