wtorek, 6 marca 2012

50 Most Explosive Choruses

Zawsze refreny są kartą przetargową danego utworu(chyba, że myślimy o pogwizdywaniu z Peter Bjorn and Jones - young folks).Przywołując w pamięci jakiś utwór, prawie zawsze mamy na myśli jego fragment refrenowy. Przynajmniej ja tak mam.
  Redakcja brytyjskiego magazynu muzycznego NME zwróciła uwagę na strategiczność roli refrenu i powstało przytoczone przeze mnie zestawienie. Ów ranking zestawia listę 50 najbardziej wybuchowych refrenów wczechczasów. co kryje się pod hasłem wybuchowych ?
   Otóż najprościej mówiąc, chodzi o ich chwytliwość. Cytujac autorów - mowa tu o fragmencie utworu, który sprawia, że chcemy go śpiewać, płakać przy nim oraz tańczyć w rytm jego melodii.

    Zwróciłem uwagę jedynie na pozycję, które jakoś mnie zainteresowały, głównie pozytywnie ale nie tylko:

50. Bonkers - Dizzee Rascal Na szczęście miejsce zamykające stawkę - nieporozumieniem obecność tego wałka tutaj:

Właściwie to rewiduję pogląd - dobry numer. jednakowoż nijak potrafię wychwycić refren w tym utworze

46. Coldplay - In my place to refren, który w mojej ocenie zasługuje na znacznie wyższą pozycję - choć może to tylko sentyment z czasów gimnazjalnych.

42. - New Order - Bizzare Love - to oczywiście kwintesencja sekwencyjnego grania lat 80'. Choć chwytliwego refrenu zdecydowanie brak.

36. Arcade Fire - Wake up - tej konkretnej piosenki nie lubię. miałbym problem z zanuceniem refrenu z głowy, np. jadąc tramwajem, ale ładunek emocjonalny jakim dażę całą dyskografię kompensuje niedociągnięcia pojedynczego utworu.


 23. Nirvana - Smells like teen Spirit - bez względu na mój stosunek, refren zasługuje na uwagę:

20. Manic Street Preachers - a Desing for  live - po raz kolejny średni refren w nie najgorszym kawałku jednego z moich ulubionych zespołów:

13. The Smiths - there is a light that never goes out -  śpiewne melodie The Smiths sprawiają, że niejeden utwór powinien zając wysokie miejsce w rankingu na najlepszy refren.


6.  Muse - Plug in Babe - najbardziej widowiskowy utwór zespołu Blur. Nie mogłem nie uwzględnić jednego z najlepiej wykonywanych na żywo motywów wokalno-gitarowych wszechczasów.

1. Oasis - Don't look back in anger - własciwie to nie mogło być inaczej. tzn. mogło ale egzekwo. Jedyna pozycja, co do której jestem w pełni zgodny z redakcją NME.



    Kolejność zaproponowaną przez redakcję NME mogę jedynie w bardzo umiarkowanym stopniu zaakceptować. Faktycznie, jest tam wiele utworów, które są mi bardziej lub mniej bliskie i które wywarły silny wpływ na moją osobę.
   Pozycje przeze mnie pominięte to głównie Iron Maiden, Bon Jovi, David Bowie itd.
Chociaż ominałem też Kings of leon, The Killers i Stone Roses. Utwory, które naprawde lubie. jednak musiałem sobie wmówić, że ich refreny nie zasługują na wyróżnienie. Tak naprawdę nie chciało mi się zamieszczać ich teledysków.

1 komentarz: