Redakcja brytyjskiego magazynu muzycznego NME zwróciła uwagę na strategiczność roli refrenu i powstało przytoczone przeze mnie zestawienie. Ów ranking zestawia listę 50 najbardziej wybuchowych refrenów wczechczasów. co kryje się pod hasłem wybuchowych ?
Otóż najprościej mówiąc, chodzi o ich chwytliwość. Cytujac autorów - mowa tu o fragmencie utworu, który sprawia, że chcemy go śpiewać, płakać przy nim oraz tańczyć w rytm jego melodii.
Zwróciłem uwagę jedynie na pozycję, które jakoś mnie zainteresowały, głównie pozytywnie ale nie tylko:
50. Bonkers - Dizzee Rascal Na szczęście miejsce zamykające stawkę - nieporozumieniem obecność tego wałka tutaj:
Właściwie to rewiduję pogląd - dobry numer. jednakowoż nijak potrafię wychwycić refren w tym utworze
46. Coldplay - In my place to refren, który w mojej ocenie zasługuje na znacznie wyższą pozycję - choć może to tylko sentyment z czasów gimnazjalnych.
42. - New Order - Bizzare Love - to oczywiście kwintesencja sekwencyjnego grania lat 80'. Choć chwytliwego refrenu zdecydowanie brak.
36. Arcade Fire - Wake up - tej konkretnej piosenki nie lubię. miałbym problem z zanuceniem refrenu z głowy, np. jadąc tramwajem, ale ładunek emocjonalny jakim dażę całą dyskografię kompensuje niedociągnięcia pojedynczego utworu.
23. Nirvana - Smells like teen Spirit - bez względu na mój stosunek, refren zasługuje na uwagę:
20. Manic Street Preachers - a Desing for live - po raz kolejny średni refren w nie najgorszym kawałku jednego z moich ulubionych zespołów:
13. The Smiths - there is a light that never goes out - śpiewne melodie The Smiths sprawiają, że niejeden utwór powinien zając wysokie miejsce w rankingu na najlepszy refren.
1. Oasis - Don't look back in anger - własciwie to nie mogło być inaczej. tzn. mogło ale egzekwo. Jedyna pozycja, co do której jestem w pełni zgodny z redakcją NME.
Kolejność zaproponowaną przez redakcję NME mogę jedynie w bardzo umiarkowanym stopniu zaakceptować. Faktycznie, jest tam wiele utworów, które są mi bardziej lub mniej bliskie i które wywarły silny wpływ na moją osobę.
Pozycje przeze mnie pominięte to głównie Iron Maiden, Bon Jovi, David Bowie itd.
Chociaż ominałem też Kings of leon, The Killers i Stone Roses. Utwory, które naprawde lubie. jednak musiałem sobie wmówić, że ich refreny nie zasługują na wyróżnienie. Tak naprawdę nie chciało mi się zamieszczać ich teledysków.
Dzięki za ten wpis, kilka bandów sobie odświeżyłem...
OdpowiedzUsuń